02.03.2017

Suczka ABBI 14 mies - ADOPTOWANA

ABBI - suczka CSV 14 mies - ADOPTOWANA
Klub Aktywnego Wilczaka i hodowla Markarowi szukają nowego domu dla młodej suczki Wilczaka Czechosłowackiego z rodowodem.
ABBI Markarowi ma 14 mies. - wychowana w domu, jest pełnym energii i pomysłów Wilczakiem.
Brak czasu dla psa i malutkie dziecko to główne powody poszukiwania nowego domu dla suni.
Suczka przebywa głównie na ogrodzie, w szczenięctwie mieszkała w domu. Jest ciekawa świata, ostrożna w pierwszym kontakcie, ale dość śmiała. Jest wesołym i energetycznym psiakiem. Uwielbia się kąpać i dokazywać na śniegu.
Cytat: "Do ludzi jest miła nie jest agresywna lecz z dystansem do każdego podchodzi kto wchodzi na działkę. Szybko się uczy i przywiązuje się do właściciela którego traktuje za przewodnika. W naszym domu doznała miłości i ciepła mam nadzieje że i teraz tak się stanie."
Suczka mieszka w Łodzi.
Kontakt przez Stowarzyszenie: Ela Wojtko, 502390630, ela.wojtko@o2.pl
Obowiązuje umowa adopcyjna na okres próbny.

12.02.2017

BEN szuka domu




Na swojego człowieka nadal czeka BEN.
Jego historię znajdziecie kilka wpisów niżej.
BEN przyjechał z problemami, teraz jest w świetnym stanie psychicznym i fizycznym, wykastrowany, zaszczepiony - tylko brać i kochać ;)
Nie jest to pies bezproblemowy, wymaga doświadczonego przewodnika. W pewnych rękach, będzie doskonałym towarzyszem.

05.02.2017

Niesamowita historia FIFTY


Oto historia Wilczaka, który przez 3 miesiące żył na "psią łapę", przemierzył kawał Polski i wrócił do rodzinnego domu. To też historia poszukiwań, nadziei i wielkiego szczęścia. 

Fifty jest pierworodnym szczenięciem Bei. Od małego była twarda, dzielna i kontaktowa. Przy tym bardzo zrównoważona. 
Kilka tygodni przed terminem wydania szczeniąt skontaktował się ze mną pan z Białegostoku. Kontakt był miły. Wydawał się być świadomy możliwych problemów. Wolny zawód = dużo czasu dla psa, do tego żona w domu. Po kilku mailach i telefonach umówiliśmy termin odbioru suczki na 31.10.2015.


Przyjechał sam po sunię, twierdził, że niedaleko czeka druga osoba, która mu pomoże po drodze. Nie zapłacił pełnej kwoty za szczenię, miał dosłać brakującą kwotę przelewem. Zabrał metrykę i paszport, podpisał umowę, obiecał przesyłać zdjęcia i informacje. 
W umowie zastrzegłam sobie prawo pierwokupu:
"Nabywca zobowiązuje się powiadomić Hodowcę o każdorazowej zmianie adresu i ewentualnym zgonie psa. Zobowiązuje się też powiadomić go o zamiarze jego sprzedaży. Hodowca ma w tym wypadku w ciągu 30 dni prawo pierwokupu szczenięcia za połowę ceny za jaką szczenię zostało nabyte." oraz :
"Kupujący oświadcza, że nie jest pośrednikiem przy tym zakupie, że szczenię nie będzie odsprzedane ani przekazane komukolwiek (...)."
Brakującej kwoty nigdy już nie otrzymałam. 
W pierwszych miesiącach kontakt był w miarę dobry, tzn słabo bardzo ze zdjęciami, ale odbierał moje telefony i dzielił się informacjami. Potem przestał odbierać telefony...
Poprosiłam Magdę z Białegostoku by odwiedziła tego pana w moim imieniu. Udało się zlokalizować jego miejsce pracy, adresy które mi podał w umowie okazały się fałszywe. Magda odwiedziła go, uzyskała zapewnienie, że z suczką wszystko dobrze, że wyśle zdjęcia. Faktycznie, w kwietniu 2016 dostałam mailem 3 zdjęcia, jak się potem okazało, kluczowe dla poszukiwań.

Jeszcze jeden raz udało mi się dodzwonić 28.08.2016, w dzień pierwszych urodzin miotu F. 
Rozmowa była miła, ale wzbudziła podejrzenia. Roczna suczka CSV i żadnych problemów? Żadnych pytań, nic... Do tego znowu brak zdjęć. 
Na początku listopada poprosiłam Magdę o ponowne odwiedziny u tego pana. Tym razem był niemiłe zdziwiony i zaskoczony, zapewnił jednak, że wszystko dobrze i że "suczka była z nim wczoraj w pracy". Jednak to już mi nie wystarczyło.
Musiałam wiedzieć gdzie jest Fifty, czy żyje, czy ma dobre warunki!
I tak zaczyna się część poszukiwawcza.
 Zatrudniłam prywatnego detektywa z Białegostoku.
Po kilku tygodniach udało mu się wyśledzić prawdopodobną drogę jaką przebyła Fifty.
Zaledwie po kilku miesiącach, jako całkiem jeszcze mała suczka, została odsprzedana drożej przez właściciela, do osoby mieszkającej pod Białymstokiem. Tam mieszkała ponad rok, w towarzystwie dwóch Owczarków Niemieckich, aż zaczęła być mocno kłopotliwa (cieczka, niechciane krycie (?), ucieczki za ogrodzenie, demolka na podwórku) i w październiku 2016 oddano ją "na wieś", na gospodarstwo w okolicy miejscowości Wysokie Mazowieckie. Zaledwie po kilku dniach pobytu tam - uciekła na dobre, na początku listopada. 
Te informacje dotarły do mnie w pierwszej połowie grudnia. Fifty (nie wiedziałam wtedy czy to ona, ale wiele faktów się zgadzało, np podobne imię "Fifi", wiek, maść) była już 6 tygodni na ucieczce. Nikt jej nie szukał. Pojawiło się ogłoszenie w sieci i to całe poszukiwania.
Nadzieja była bardzo niewielka.
Skontaktowałam się z ogłoszeniodawcą, otrzymałam 1 zdjęcie suczki sprzed kilku miesięcy, jak podejrzewam. 

Niestety, mimo wielu próśb, nie otrzymałam żadnego dokumentu potwierdzającego jaki to pies, czy jest to Fifty, czy inny Wilczak. Ani jakie są prawa ogłoszeniodawcy do tego Wilczaka.  Zagrałam va-banque. To musi być ona!
 Pierwszej nocy poinformowałam wszystkie "służby" z tego rejonu.
Drugiej nocy wysłałam dziesiątki (setki?) maili i FB wpisów do prywatnych firm w Wysokim Mazowieckim. Powstało wydarzenie na FB, zaproponowałam nagrodę. 
Telefon się rozdzwonił. Suczkę widziano często, trzymała się blisko Wysokiego. Przychodziła na karmienie, kradła jedzenie, żebrała, czasem czepiała się psów na spacerach.
Opracowałam mapkę powiadomień, miała swój rewir gdzie stale wracała. 
Kilka osób próbowało się do niej zbliżyć, ale zawsze znikała jak duch w sekundę.
Do Wysokiego pojechała też Magda, zrobiła rozpoznanie na miejscu, jednak Suczki nie spotkała. 
W połowie grudnia zgłosiła się pani Sylwia z Wysokiego. Okazało się, że suczka odwiedza Jej podwórko od ponad tygodnia, regularnie częstuje się wystawianym dla kotów jedzeniem.
Pojawiła się szansa na bliższy kontakt, może złapanie. 
Jednak przy próbie kontaktu sunia się spłoszyła, mimo zamkniętej bramy "poszła" przez płoty. 
17.12.2016 suczka pokazała się około 40 km od Wysokiego, w rejonie Olencka, zrobiono jej zdjęcia i filmik. Była obawa, że "pójdzie w Polskę", jednak na trzeci dzień wróciła do Wysokiego.

Wtedy wpadłam na pomysł zainstalowania klatki pułapki na podwórku u pani Sylwii. Klatkę kupiłam (nie było gdzie wypożyczyć), wysłana, w bólach dotarła do Wysokiego, przy wielkim wsparciu Męża pani Sylwii. Cała ta rodzina okazała Fifty i mi wiele serca! Wiele rozmów i planów, czas, wystawiane jedzenie, wyprawa po klatkę, wreszcie czuwanie... czy się złapie. Dziękujemy Wam z Fifty za to serce! 
Klatka pułapka stanęła na podwórku, a suczka... przestała przychodzić.
W między czasie odezwał się miły pan Krzych z pod Wysokiego, który kilka razy widział Fifty na polach. Okazało się, że sunia podłapała darmowy szwedzki stół - nieżywego cielaka i nie ma już potrzeby zachodzić do miasta na jedzenie. Był to okres tuż po Gwiazdce. Pan Krzych podjął się zlikwidować tą kłopotliwą stołówkę, która popsuła nam plany z klatką pułapką. 
Chwała Mu za to i podziękowania!
Niestety zbliżał się Sylwester i Wysokie Mazowieckie rozbrzmiewało kanonadą wystrzałów. 29.12.2016 suczka zniknęła i nie pokazała się już więcej w tamtej okolicy. 
Przyszły 20 stopniowe mrozy, wystrzały Sylwestrowe i zabawy, po 3 tygodniach straciłam nadzieję, że jeszcze o niej usłyszę.

I stał się cud!
Prawdziwy cud, nie może być inaczej. Pod koniec stycznia, po miesiącu "niebytu", suczka pojawiła się jako "Wilk znad Zalewu" w Lublinie! To ponad 200 km od Wysokiego. Lokalna prasa internetowa poinformowała o podobnym do Wilka psie nad Zalewem. Pani Elwira z Siostrą czytały te doniesienia, a następnego dnia rano spotkały Fifty u siebie pod domem! Zabrały z domu smycz i pobiegły za suczką. Jak zwykle sunia nie chciała dać się zbliżyć, jednak przechodziła akurat pani z psem i suczka zatrzymała się przy nich. Zaabsorbowana nawiązywaniem kontaktu z własnym gatunkiem, nie uciekała przed ludźmi. Dała sobie założyć pętlę ze smyczy i potulnie czekała z panią Elwirą na transport do schroniska. 
Pani Elwiro - wielkie podziękowania! Pani ją uratowała!
W schronisku w Lublinie sprawdzono nr chipu, suczka była zarejestrowana na mnie, kontakt był więc łatwy. Wiedziałam wtedy na pewno, że to właśnie moja FIFTY!
Udokumentowałam swoje prawa do Fifty (została bezprawnie odsprzedana, wbrew umowie), udokumentowałam historię jej poszukiwań. Nie było problemów, władze miasta Lublina przyznały mi opiekę nad Fifty. 
W piątek 03.02.2017 pojechaliśmy z Leszkiem w ponad 1000 km podróż, po członka naszego stada, naszej Watahy. 
FIFTY wróciła do domu. 
Jest w dobrym (zadziwiająco dobrym) stanie fizycznym. Psychicznie jest mocno wycofana, jednak "mamie" zaufała i liczę, że będzie szybko się resocjalizować.
Mamy na to tyle czasu ile będzie potrzeba. 
Chciałabym podziękować szczególnie Magdzie, pani Sylwii, panu Krzychowi, pani Elwirze i Leszkowi, oraz wszystkim, którzy byli z nami, którzy nas wspierali, dzwonili, informowali, podtrzymywali na duchu.  Jesteście wspaniali! Udało się!


Jeśli chcielibyście wspomóc SOS-owe Wilczaki, zapraszamy tu:
https://www.facebook.com/events/1926240897604090/

07.12.2016

Suczka CSV 2.5 roku szuka domu - GILE - ADOPTOWANA

SUCZKA ZNALAZŁA DOM!
Młoda suczka Wilczak Czechosłowacki (z rodowodem) szuka domu!
Gilė Gintaro akys - z litewskiej hodowli, obecnie przebywa w Wilnie.

GILE to wesoła i miła sunia, obeznana z życiem w mieście, mało dominująca. 
Lubi pieszczotki i tworzy bliską więź z rodziną.  
GILE to urocza suczka, jest ładnie zbudowana, ma dobrą sierść, jasne oczy, dobrą pigmentację. Wysokość około 61 cm.
Głównym problemem jest zostawanie w domu. Suczka nie umie zostawać sama. 
Głośno się buntuje i mocno stresuje. 

Szukamy dla GILE domu na stałe.
Domu, w którym nie będzie zostawała sama. Mile widziane towarzystwo innych psów.
Suczka jest do adopcji za pośrednictwem Klubu Aktywnego Wilczaka.
Obowiązuje umowa na okres próbny.
Możliwa pomoc w transporcie. 

Kontakt: Ela Wojtko, ela.wojtko@02.pl, 502390630

11.10.2016

NITROX - Wilczak 22 mies do adopcji - ADOPTOWANY






NITROX - ZNALAZŁ DOM!
Łódź, pies (metryka), 22 mies., bez agresji.
Powód oddania: brak czasu i możliwości opieki nad psem po zmianie w układach rodzinnych.
Opis przygotował przewodnik psa.
Kontakt: Ela Wojtko, ela.wojtko@o2.pl, 502390630.
Pies będzie przebywać w swojej rodzinie do czasu adopcji.

Wilczak Czechosłowacki , ur. 21/12/2014 r. w Radomiu w hodowli Forest Kennel Hood. Posiada metrykę, książeczkę zdrowia, aktualne szczepienia, paszport i chip. Wymiary typowe dla średniej wielkości Wilczaka, waga ok. 35 kg. Pies niekastrowany /oba jądra w mosznie/ w pełni zdrowy, nie bierze na stałe żadnych leków. Pies po opuszczeniu hodowli jest u pierwszego właściciela – przeszedł poprawną socjalizację, co skutkuje poprawnym zachowaniem wśród wielu bodźców towarzyszącym życiu w dużym mieście.

Nitrox jak na psa tej rasy bardzo ładnie wchodzi w relacje z ludźmi. Przy odpowiedniej motywacji chętnie wykonuje polecenia wyuczone podczas szkolenia: siad, waruj, wstań. Niestety nie zawsze wraca na zawołanie, zatem spacery odbywają się głównie na smyczy. Pies podczas spacerów nie jest nadmiernie pobudzony – nie szarpie na smyczy, idzie w miarę jednostajnym tempem. Ludzi podczas spaceru mija spokojnie, emocje wywołują inne psy – Nitrox zaczyna szczekać, jednakże przy bezpośrednim spotkaniu z innym psem – Nitrox doskonale prezentuje mowę ciała i czyta sygnały wysyłane przez inne psy. Nie dochodzi do reakcji agresywnej ze strony Nitroxa, jednakże każde spotkanie wywołuje emocje.

Z braku odpowiedniej ilości ruchu i zajęć Nitrox niszczy sprzęty domowe podczas nieobecności właściciela. Potencjalny właściciel powinien od początku pracować nad wyeliminowaniem tego problemu. Brak konsekwencji w postępowaniu, niejasne komunikaty oraz nadmiar niespożytkowanej energii powoduje, że pies wskakuje na blaty, stół itd.

Nitrox lubi zabawy „wodne”, szarpanie sznurkami, zabawę piłkami (jednakże nie jest mistrzem aportu).
Przy odpowiednim nakładzie pracy pies ten może stać się doskonałym kompanem rodziny, pogodnym i posłusznym psem. Z uwagi na fakt, że Nitrox nie mieszkał nigdy z małymi dziećmi lepszym by było, aby nowy właściciel/nowi właściciele bardzo ostrożnie zapoznawali psa z dzieckiem/dziećmi.
Reakcja na inne zwierzęta mieszkające w ludzkich domach /kot, królik, chomik, świnka morska, ptaki/ - nieznana.

08.10.2016

Wilczak klatkowy

Wilczak klatkowy

Coraz więcej osób chce świadomie wychować swojego Wilczaka.
Nowe rodziny przed zakupem Wilczaka odwiedzają hodowle, sięgają po literaturę, przeszukują internet. Wielce to chwalebne i odpowiedzialne podejście, ale nie gwarantuje sukcesu w wychowaniu Wilczaka. Bo przyjmując Wilczaka do rodziny powinniśmy przede wszystkim kierować się zdrowym rozsądkiem i znać potrzeby właśnie tej rasy oraz ogólnie psów.
Zajmę się tu jednym z elementów życia z Wilczakiem. Klatką.

Klatkę (druciany kenel, około metra szeroki) mam od pierwszego Wilczaka. Każdy kolejny mój pies poznał zostawanie w klatce. Uznaję potrzebę klatki i polecam to ułatwienie rodzinom moich szczeniąt. Jest to dość powszechna postawa w środowisku wilczakowców.
Klatka może służyć psu za miejsce odosobnienia w czasie, gdy musimy zostawić psa samego, a nie jest nauczony zostawania.
Zalety stosowania klatki:
  • bezpieczeństwo psa,
  • zabezpieczenie mieszkania,
  • nauka wyciszenia psa w czasie gdy nie ma przewodnika,
  • własny przytulny kąt,
Klatka jest miejscem lubianym przez większość psów, które na spokojnie opanowały zostawanie w niej. Zwykle pędzą tam z każdym większym smakołykiem, szczególnie jeśli w domu czai się konkurencja. Gdy są zmęczone, gdy w domu mają za dużo wrażeń, bywa, że idą wyciszyć się do klatki.
Naukę zostawania rozpoczynamy stopniowo, od pierwszych dni Wilczaka w domu. Zostawiamy go po spacerze, ze smakołykiem i zabawką. Zaczynamy od 10-30 min, stopniowo wydłużając czas zamknięcia. U mnie szczeniaki zwykle śpią w nocy w klatce, nie ma wtedy nawyku łażenia po nocy po domu, no i wołają na siusianie.
Podobno część psów nie da się nauczyć zostawania w klatce, sama nie miałam takiego przypadku. Nie polecam jednak nauki zostawania w klatce z dorosłym samcem Wilczaka, to już nie te gabaryty, poza tym może urażać to jego dumę.
Klatka ćwiczy psa w zachowaniu spokoju w czasie gdy zostaje sam. Pies uczy się, że mimo że wyjście przewodnika to wielka tragedia, to jest to zdarzenie powtarzalne i przewidywalne, należy je przespać, a czas minie szybciej.
Jedną z największych zalet klatki jest zapewnienie psu bezpieczeństwa. Pod warunkiem nauczenia zostawania i odpowiedniego przygotowania klatki.
Klatka, nawet solidna, jeżeli jest kupiona gotowa, a nie robiona na zamówienie, zwykle nie wytrzymuje naporu wilczakowej energii. Najczęściej psu udaje się rozgiąć łączenia ścianek bocznych – dlatego ściany zabezpieczamy na każdym styku drutem, tryt-kami, karabińczykami itp. Sprytny Wilczak czasem potrafi wędrować po domu z klatką, wysuwa dolną półkę, wkłada nogi w dziury między prętami i wędruje, wciągając co się da do wnętrza. Dlatego można klatkę unieruchomić gdzieś we wnęce czy narożniku i zablokować tak, by dolna półka wysuwała się na ścianę. Warto kupić klatkę solidniejszą, z grubszego drutu.
Wilczak pozostawiony bez kontroli, potrafi w szale tęsknoty (lub nudy) spowodować niewyobrażalne zniszczenia, narażając tym też swoje zdrowie. Potrafi też uciekać na wiele sposobów, pozostawiając popiół i zgliszcza.
Zalety klatki są niewątpliwe, chociaż wielu osobom sam pomysł zamknięcia psa w małej przestrzeni daje dyskomfort. Część osób uważa, że to naruszenie godności psa, jednak nie zgadzam się z tym, pod warunkiem, że przyuczymy Wilczaka do klatki od małego.
Pies zyskuje bezpieczny azyl, a my wygodne narzędzie do wychowania szczeniaka.
Znam kilka osób (szczególnie z Saarloosami), które doskonale poradziły sobie z nauczeniem spokojnego zostawania Wilczaka w domu bez pomocy klatki. Chwała im za to. Jednak znam znacznie więcej osób, które po miesiącach zniszczeń i kosztów przekonały się do zakupu klatki.
Jednak klatka jest zawsze narzędziem, tak jak halter, łańcuszek czy nawet kolczatka – do zastosowania w czasie wypracowywania określonych zachowań. Może pozostać jako legowisko, czy też wsparcie w problematycznych sytuacjach na resztę życia (np. wizyta niewychowanego dziecka), ale jest narzędziem, a nie sposobem rozwiązywania problemów, a w rzeczywistości ich unikania. Warto korzystać z zalet posiadania klatki, ale... wszystko z umiarem.

W ostatnich latach spotykam się coraz z częściej z nadużywaniem dobrodziejstwa klatki przez przewodników Wilczaków.
Klatkę stosują jako rozwiązanie problemu kłopotliwego pobytu psa w domu. Trzymają tam psa godzinami, zamiast wypracowywać odpowiednie zachowanie psa.
Przez ostatnie lata poznałam dobrze przynajmniej trzy przypadki Wilczaków, zniszczonych psychicznie i/lub fizycznie przez nadużywanie klatki. Z pewnością nie był to jedyny niewłaściwy czynnik w ich relacji z przewodnikami, jednak na tyle istotny, że warto o tym wspomnieć. Te trzy psy zostały oddane przez swoje rodziny, częściowo udało się je „naprawić” z pewnych problemów, inne rzeczy pozostały zaburzone. Oprócz nich, mam sygnały z wielu stron, że problem klatki istnieje.
Problemy, które skłaniają rodziny do zbyt długiego trzymania Wilczaka w klatce opisują jako:
nad-aktywność; sikanie w domu, także na meble; uporczywe, czasem bolesne zaczepki (szczypanie, podgryzanie); złodziejstwo wszelakie: jedzenia, rzeczy osobistych; brak możliwości wyciszenia psa poza klatką; brak pomocy w opiece nad psem części domowników, którym przeszkadza obecność takiego psa; napady wariactwa „wilczakowe świrowanie”; obrona pożywienia (rzadziej zabawki) przed ludźmi lub zwierzętami w domu; odizolowanie psa od gości, których zaczepia, straszy; ogólna kłopotliwość pobytu z aktywnym psem wiele godzin. A czasem słyszę wręcz: bo on/ona tak lubi pobyt w klatce, że poza klatką źle się czuje.

Główne zaburzenia u Wilczaków przy nadużywaniu klatki:
  • brak więzi z przewodnikiem,
  • brak relacji społecznych,
  • brak pewności siebie,
  • nerwowość,
  • strachliwość,
  • agresja,
  • problemy skórne,
  • problemy jelitowe,
U jednego psa nie występują wszystkie wymienione elementy, tylko niektóre.
Długotrwałe odizolowanie psa tak stadnego jak Wilczak powoduje, że nie może rozwinąć on normalnych relacji w społeczeństwie ani w rodzinie. Wszystkie wspomniane powody zamykania Wilczaka na wiele godzin wynikają z odsuwania wypracowania problemów, które większość Wilczaków zwykle sprawia.
Zbytnia aktywność, sikanie, złodziejstwo, obrona pożywienia – to problemy typowe, z którymi prawie każdy przewodnik Wilczaka musi się zmierzyć. Bolesne zaczepki, problemy z wyciszeniem, zła reakcja na gości – wskazują na zaburzenia w hierarchii na linii pies-człowiek.
Brak pomocy rodziny, a czasem nawet strach części członków rodziny – to brak znajomości rasy, jej rzeczywistego temperamentu i problemów jakie z sobą niesie, czyli niedoinformowanie przewodnika.
Zamknięcie Wilczaka odsuwa problem i daje pozór jego opanowania. Jednak dom jest dla Wilczaka oazą, ostoją, matecznikiem. Właśnie w domu tworzą się relacje i więzi, które pies przeniesie potem na resztę świata. Nie da się odwrotnie. Nie wystarczy dużo szkolenia, dużo spacerów a brak pracy w domu.
Znamiennie jest dla mnie jak wiele można osiągnąć z Wilczakiem, „tylko” dając mu właściwe relacje z człowiekiem, jasne reguły życia, trochę uczucia, trochę ruchu i jedzonko. Tak właśnie „pracuję” z moimi adopcyjnymi Wilczakami. Nie robimy żadnych cudów. Nie trenujemy wielce posłuszeństwa (oprócz zwyczajnego życiowego), nie chodzimy po festynach czy dworcach, czyli nie robimy wielkiej socjalizacji, one tylko dostają ode mnie dom i zasady. I nawet to mogę dać im w mniejszym stopniu, niż każdy człowiek mógłby swojemu Wilczakowi – bo nocują w kojcach, bo swój czas dzielę na wiele istnień. A mimo tego przechodzą przemiany i stają się społecznie akceptowalne.
Odsunięcie Wilczaka powoduje zachwianie relacji. To może wpłynąć na charakter psa, w zależności od warunków i predyspozycji, może pójść w różnych kierunkach: zwykłego niepokoju, strachliwości czy agresji. Wilczak to jednak niesamowicie elastyczne zwierzę, znam i takie, które mimo regularnego zamykania ich po 12 godzin w klatce nie sfiksowały bardzo psychicznie i nadal miały więź z przewodnikiem. Jednak stres zawsze gdzieś się odezwie. Mam kilka sygnałów o powtarzających się problemach zdrowotnych: zwykle są to problemy jelitowe, przewlekłe biegunki, nadwrażliwość pokarmowa, co do których weterynarze nie mogą znaleźć przyczyny. W skrajnym przypadku skończyło się to operacją i wycięciem części zdeformowanego jelita.
Innym zaburzeniem są problemy skórne, w rzeczywistości problem dotyczy uporczywego drapania się czy podgryzania się przez psa. Wilczak odreagowuje stresującą go sytuację przekierowując uwagę np. na gryzienie ogona, łapy, notoryczne drapanie się.
Wszystko to co opisuję, to przypadki które znam dokładnie bo przeszły przez moje ręce, większości udało się wyjść z problemów zdrowotnych (tylko pies po operacji jelit ma stały uszczerbek na zdrowiu i skłonność do biegunek) i z niepożądanych zachowań. Pozostaną na zawsze psami z grupy ryzyka – mniej odporne na zmiany, z mniejszym potencjałem zaufania.

Klatka jako narzędzie daje przewodnikowi możliwość wypracowania problemów z Wilczakiem, ale ich nie rozwiązuje. Polecam ale zdecydowanie z umiarem. Klatka na czas wyjścia domowników, czy w sytuacjach trudniejszych logistycznie, jako element wychowania. Resztę trzeba przepracować.

Ela Wojtko, S.O.S. Wilczaki

Zwroty Wilczaków. Odpowiedzialność a wina hodowcy.

Zwroty Wilczaków. Odpowiedzialność a wina hodowcy.
Jednym z podstawowych obowiązków hodowcy psów jest wzięcie odpowiedzialności na wszystkie psy urodzone pod szyldem jego hodowli, a także, w miarę możliwości, za psy po własnych reproduktorach. Ważnym elementem jest dobra i stała relacja z nowymi rodzinami psiaków, reagowanie na problemy, stałe wsparcie. W razie konieczności, hodowca ma moralny obowiązek odebrać szczenię / psa, z którym nowa rodzina sobie nie radzi i szukać rozwiązań, by na nowo ułożyć takiemu psu życie. Bywa, że rodzina sama oddaje psa, nawet po długim czasie. Jest to hodowlanym abecadłem – jeśli nie masz warunków na przyjęcie zwrotu psa lub opcji na znalezienie mu domu, nie masz warunków na bycie hodowcą. Gdyby jednak zawsze tak było, Wilczaki nie trafiałyby do mnie, tylko wszystko pozostawałoby „w rodzinie” czyli między hodowcą a rodziną psa. Rzeczywistość jak zwykle jest inna. 
 
Dlaczego ludzie oddają Wilczaki? Jakie, w jakim wieku?
Ciężko o porządną statystykę, gdy dysponuje się kilkunastoma przypadkami. Jednak zwykle pierwsze zwroty dotyczą Wilczaków około 9 miesiąca życia. Nierealne? Taki maluch już dał popalić? A jednak. Znam przynajmniej 3 przypadki suczek oddanych do 9 miesiąca. Przyczyny są zwykle określane jako: nadmierna, nieokiełznana żywiołowość, niepohamowane gryzienie (bolesne podgryzanie), sikanie w domu na meble, brak kontaktu, strachliwość, nieposłuszeństwo, początki agresji do innych psów. Czasem przewodnik zachowanie psa interpretuje jako „złośliwość”, posuwa się do sformułowań „wredny”, „paskudny”, co wskazuje na stan emocjonalny posiadacza młodego Wilczaka. Kolejna grupa to młode samce, zwykle oddawane w wieku 9-12-15 mies, z powodu narastającej agresji lub totalnej niemożliwości pozostawania samodzielnego w domu. Agresja zwykle zaczyna się od napiętych relacji z innymi samcami, zostaje rozwinięta na „obcych”, bywa że i na domowników. Problem lęku separacyjnego dotyczy głównie samców. Może pojawić się w każdym wieku, jeżeli pies nie jest właściwie nauczony zostawania w szczenięctwie. Znam Wilczaki oddawane z tego powodu roczne, ale i 4-ro letnie. Dorosłe psy (powyżej 2.5 lat) oddawane są częściej z przyczyn losowych lub z powodu agresji do ludzi, zwykle już po pogryzieniach. Najstarszego Wilczaka oddano mi w wieku 9 lat. Problemy z Wilczakiem, normalnie „do ogarnięcia”, nasilają się znacznie w czasie problemów rodzinnych (zwykle rozpad rodziny, kilka przypadków). Osobnym tematem są zwroty spowodowane chorobą psa, ciężko to nawet komentować. Każdego z tych przypadków można by uniknąć, każdy jest z winy człowieka. Pies działa zgodnie ze swoją naturą, instynktem, lub wygodą. Człowiek zwykle działa nielogicznie. 
 
Przyczyny nieporozumień z Wilczakami
Hodowca
  • Zły dobór pary rodzicielskiej
  • Brak socjalizacji szczeniąt
  • Zły wybór rodziny dla szczenięcia
  • Brak kontaktu z rodziną psa
Przewodnik
  • Brak zrozumienia psa, jego natury i potrzeb
  • Brak autorytetu
  • Przekonanie o własnej nieomylności i doświadczeniu
  • Niedostateczna socjalizacja
  • Brak kontaktu z hodowcą w razie problemów i zły wybór hodowli
Hodowca
- W rasach efektownych, cieszących oczy, jak Wilczaki, bywa że hodowcy zapominają, że w codziennym życiu z psem najistotniejszy jest charakter psa. Żółte oczy, długie nogi czy futro nie pomogą, gdy pies będzie strachliwy lub agresywny. Dlatego ważny jest odpowiedni dobór rodziców miotu. Nie używanie w hodowli suczek nadmiernie strachliwych czy agresywnych. Ojciec z założenia powinien być doskonałością, nie wyobrażam sobie powodu, by użyć w hodowli niestabilnego psychicznie samca. Jeżeli nasza sunia nie jest idealna, dobierzmy psa o pewnym, dziedziczącym się, stabilnym charakterze. Bywa jednak, że głównym kryterium doboru psa jest tylko uroda lub bliskość zamieszkania reproduktora, lub też znajomości między ludźmi. 
 
- Prawidłowa socjalizacja małych Wilczaków (od 3 tyg życia) zapewnia im dużo łatwiejszy start w nowe życie. Przede wszystkim, Wilczaki powinny rodzić się i odchowywać w domu. Wśród ludzi, w rozgardiaszu codziennych czynności, przy dźwiękach normalnego życia. Od 3 tygodnia należy zapewnić maluchom gości, nowe zapachy i doznania. Towarzystwo dzieci, innych psów (własnych). Z wiekiem powinna rosnąć ilość nowych wrażeń, przy zachowaniu codziennej rutyny, która daje poczucie bezpieczeństwa. 
 
- Niektórzy nie nadają się na bycie przewodnikiem Wilczaka. Znaczną część takich osób można rozpoznać i zniechęcić już podczas rozmowy telefonicznej, która zwykle jest pierwszym kontaktem hodowcy i potencjalnej rodziny. Rodzinę / przewodnika dla szczeniaka trzeba poznać osobiście, przed podjęciem decyzji o powierzeniu im psa. Zapraszamy ich więc na wspólny spacer z psami, najlepiej z planowaną matką miotu. Obserwujemy relacje w rodzinie, podejście do psów, reakcje psów na nich. Po jakimś czasie sporo pomaga intuicja, wyczucie. Jeśli mamy przeczucie, że ktoś się nie nadaje, znajdźmy przyczynę i zniechęćmy nabywcę. Niech sam zrozumie, że to nie rasa dla niego, że wzajemnie się unieszczęśliwią. Powiedzenie komuś w oczy NIE, nie jest łatwe, dlatego warto przeanalizować przyczynę i uzasadnić swoją decyzję, a nawet przekonać do niej pytającego. Nie chodzi przecież o to, żeby poszedł do innego hodowcy. Przewodnik Wilczaka powinien mieć: Autorytet. Czas. Cierpliwość. Stabilizację życiową. Spokój. Warunki. Nie zawsze wszystkie elementy zagrają, ale Autorytet i Czas są bezwzględnie konieczne. Oddawanie szczeniaków bez selekcji przewodników nigdy nie kończy się dobrze. Psy będą częściej wracać i albo hodowca będzie mieć z nimi problem szukając domu, albo popsuje sobie opinię unikając kontaktu z oddającą psa rodziną. 
 
- Brak kontaktu. Niektórzy hodowcy nie mają potrzeby, zwyczaju, utrzymywania kontaktów z nowymi rodzinami swoich szczeniąt. Wielka szkoda i błąd. Tracimy wtedy źródło informacji o wyhodowanych psach, możliwość oceny efektów doboru rodziców, tracimy też część własnego serca, którego kawałeczek zabiera każdy szczeniak w świat. Zamykamy sobie możliwość ewentualnego wpływu na dalsze losy, rozwój psa. Odcinamy nową rodzinę od swojej wiedzy, tracimy szansę na nową znajomość / przyjaźń. 
 
Przewodnik
- Aby być dobrym przewodnikiem Wilczaka, trzeba rozumieć jego potrzeby. Podstawowe są wspólne dla ogółu psów: jedzenie, picie, potrzeby fizjologiczne, bezpieczeństwo, spacer. Silniejsze u Wilczaków są m. in. potrzeba: bycia w stadzie, autorytetu (przywództwa), czytelnych reguł, gryzienia, kontaktów z innymi psami, oraz realizowania zadań. Natura Wilczaka jest prosta, jest on absolutnie czytelny i przejrzysty. Trzeba tylko nauczyć się go odczytywać. Niby oczywiste, ale np potrzeba bycia w stadzie może oznaczać, że Wilczak wcale nie będzie umiał zostawać spokojnie sam, że będzie demolować dom, okaleczać się, próbować ucieczek, hałasować straszliwie. Niezaspokojona potrzeba autorytetu to wieczne problemy z Wilczakiem. W każdej dziedzinie życia. 
 
- Silna osobowość jest konieczna by być przewodnikiem Wilczaka. Płeć nie ma znaczenia. Czasem wiemy, że psy nas lubią i słuchają, jednak bardzo silne osobowości bywają też omijane przez niektóre Wilczaki. Jasna hierarchia to podstawa relacji. Przy czym z Wilczakiem nie mamy typowego układu „pan/pies”, relacja jest bardziej partnerska, jednak w sprawach kluczowych, każdy musi znać swoje miejsce. Na czym polega „partnerska” relacja z Wilczakiem? Na przykład jeżeli mały Wilczak dostanie kawałek mięsa, duży smakołyk - to jest JEGO. Nie zabieramy psu, szanujemy jego własność. Jeżeli chcemy mu odebrać cokolwiek, proponujemy na wymianę coś lepszego. Uczymy komendy „puść”. Uczymy, że zbliżanie się podczas jedzenia nie skutkuje jego odebraniem. Inny przykład to sposoby karcenia. Wilczaka karcimy też z szacunkiem. Krótka nagła reakcja, bez obrażania się, bez przeciągania kary. Polecane przez niektórych przyciskanie do podłogi może podziałać tylko w wyjątkowych sytuacjach i tylko u młodych psów. Dla Wilczaka jest to wielka kara. Młodego może rozdrażnić, starszy Wilczak – postawi się z zębami, prędzej czy później. Tego sposobu nie polecam. 
 
- 90% chętnych na szczeniaka jest absolutnie przekonana o własnym doświadczeniu i umiejętności dogadania się z Wilczakiem. „Miałem Owczarka Niemieckiego tyle lat”, „Psy mamy w domu od zawsze”, „Dogadamy się, nie ma problemu”, „Zawsze miałam rękę do psów”, „Jestem prawie szkoleniowcem” - to często słyszane przez hodowcę stwierdzenia. Tymczasem nikt, ani jedna osoba nie wyobraża sobie czym jest życie z Wilczakiem. Wilczak to żywioł, wulkan energii, z zębami i pazurami drapieżnika. Niewychowany Wilczak jest utrapieniem, męczarnią dla rodziny. Wilczaki szybko uczą pokory. A każdy następny – jeszcze większej. Gorzej jeśli po drodze zdarzy się tragedia, ludzka czy psia. 
 
- Brak socjalizacji często skutkuje strachliwością i/lub agresją. Pokazanie psu całego świata, całego w którym planujemy z nim żyć, jest podstawowym zadaniem przewodnika. Prowadzenie go do psów, do ludzi, w otoczenie gdzie bawią się dzieci, w pobliże komunikacji miejskiej. Wspólne odkrywanie świata może być pasjonujące, a jest tak potrzebne. Powinniśmy pokazać mu świat od dobrej strony, przyjazne psy, pozytywnie nastawieni ludzie, zabawy z dziećmi, ciekawe zapachy w mieście. Nie wchodzę w szczegóły socjalizacji, nie o tym tu mowa. 
 
- Problemy z Wilczakiem, zdrowotne czy behawioralne, hodowca zwykle zna od podszewki. Błędem jest unikanie porad osoby, która wychowała już inne Wilczaki. Kontakt może być trwały tylko przy zaangażowaniu obu stron i szczerości obu stron. Z reguły jednak prawie każdy zwracający Wilczaka ma żal do hodowcy. Rodziny skarżą się na zbyt skąpy kontakt, czy unikanie problemów przez hodowcę. Oskarżają hodowcę o zły dobór rodziców, złą socjalizację, złą wolę. Zrzucają winę i odpowiedzialność z siebie, na hodowcę. Bywa, znam przynajmniej 2 takie przypadki w Polsce, robią publiczny osąd hodowcy, pozbywając się w ten sposób poczucia winy za zmarnowanie psu życia. Tymczasem, to oni sami dokonali wyboru: rasy, hodowli. Nikt ich nie zmuszał. Jeżeli godzimy się na warunki jakie proponuje hodowca (np. przekazanie szczenięcia bez możliwości poznania matki, znam taki przypadek), jeżeli to nam odpowiada, to przecież jesteśmy dorośli, bierzmy odpowiedzialność na siebie. Przewodnik psa pozbywa się poczucia winy przerzucając winę za swoje niepowodzenie w wychowaniu psa na hodowcę. Wina hodowcy jest w tym przypadku oczywista – wybrał złą rodzinę dla swojego szczeniaka. Pozostanie z hodowcą w dobrej relacji do końca, nawet jeśli końcem jest zwrot Wilczaka, daje same korzyści. To właśnie hodowca (prawdziwy) chętnie pomoże nam znaleźć nowy dom dla psa, z którym nie możemy, lub nie umiemy już żyć. Wielu hodowców prawo pierwokupu psa ze swojej hodowli wpisuje w umowę przekazania szczeniaka. Hodowcy mają kontakty i zwykle też możliwości na danie psu drugiej szansy. No chyba, że hodowca nie chce. Ale wtedy zahaczamy o „zły wybór hodowli”. 
 
Mimo że jestem hodowcą, staram się nie oceniać negatywnie rodzin oddających psy, jeżeli tylko dołożyli starań by dać psu od siebie jak najwięcej i nie porzucają go na pastwę losu. Wina i odpowiedzialność za zwrot Wilczaka leży po obu stronach. I każdy powinien potrafić stawić temu czoło. 
 
Ela Wojtko, S.O.S. Wilczaki

12.08.2016

W czynie społecznym dla VITO


Taki to miły zespół wybudował mały wybieg do sikania przy kojcu Vito.
Prace były intensywne, kilka godzin w szalonym tempie :)







Bardzo dziękuję w imieniu Vitosława Łysego !

 

Ze zdrowiem Vito jest znacznie lepiej. Przestał kuleć!
Od kilku tygodni leczymy więzadła kolana i są efekty.
Byliśmy już nawet raz na bieganiu, nie było problemu na drugi dzień. 
Nie pokazuje żeby coś bolało, biega i bryka z suczkami.

Z gośćmi nadal widuje się przez kojec. 
Systematycznie go podkarmiają, może w końcu ludzi polubi znowu.

17.06.2016

Dorosłe Wilczaki też zmieniają domy


Co i raz pojawia się dorosły Wilczak, przyzwoicie wychowany, który z przyczyn domowych / losowych musi zmienić dom. Czasem pies ma w tym swój większy udział, na skutek np nienauczenia zostawania w domu, a czasem bardziej przyczynia się do tego ludzki czynnik.
Domowe kłopoty: z dziećmi, ze współmałżonkami, nawet nowa praca - niesamowicie oddziałują na Wilczaki i burzą ich porządek świata.
Myślimy, że wiemy jakie Wilczaki są empatyczne, współodczuwające, ale jednak chyba nie doceniamy tej cechy. Przez moje ręce przechodzą te domowe historie / tragedie, które często są pierwszą przyczyną problemów z psem. Nie mogę ich opisywać, to bardzo prywatne sprawy, czasem krępujące. Chodzi mi raczej o skalę problemu. Zjawisko jest niepokojące. Inny pies weźmie te problemy na klatę, ugnie się pod nimi lub ominie, a Wilczak ma problem - i zaczyna stawać się problemem. Nie piszę tego, by udzielać rad, nikt nie chce sobie komplikować życia osobistego. Miejmy jednak świadomość sytuacji. Nie wiemy jak nasze życie się potoczy, może warto zrezygnować z zakupu TAKIEGO psy, który może stać się sensorem naszego życia rodzinnego.

Najnowsza sprawa to adopcja dorosłego 6-cio letniego samca CELTIKA.
Celtik pochodzi z mojej hodowli, przez pierwsze 2 lata miałam częsty i dobry kontakt z jego rodziną. Pies nie był problematyczny, doskonale prowadzony przez przewodnika. Potem kontakty były sporadyczne ale przyjazne. Jakiś czas temu przewodnik Celtika zwrócił się do mnie z problemem, wynikającym z sytuacji domowej. Próbowaliśmy ratować sytuację, ale rodzina nie ma obecnie możliwości poświęcenia psu czasu. Mimo że pies jest wychowany, przyjazny, oddany. Główne problemy jakie się pojawiły w zachowaniu Celtika to ucieczki (z ogrodu, gdzie zostawał sam wiele godzin) i wrogie konfrontacje z okolicznymi psami, oraz niszczenie domu (gdy pozostawał sam).
Zrządzeniem losu, a także dzięki zaletom charakteru i braku agresji do ludzi w przeszłości, Celtik błyskawicznie znalazł nową rodzinę, w której aklimatyzuje się od półtora tygodnia.

Więcej Wilczaków, więcej adopcji. Tak będzie i nic nie poradzimy. Jednak psy bez historii agresji znajdą dom dużo łatwiej.
Pamiętajmy, że Wilczaki Czechosłowackie to rasa z dużym potencjałem agresji. Agresji, którą od szczeniaka musimy wyciszać, przekierowywać. Prowadzić psy w świat, uczyć świata i zaufania do ludzi. Jeśli dużo pracy włożymy w szczenię, to nawet jeśli kiedyś los da nam kopa i zmusi do oddania psa, nie złamiemy mu życia. A przez to i sobie. Wyjdziemy z twarzą z tej beznadziejnej sytuacji, kiedy musimy oddać przyjaciela. Który miał tylko nas.


10.05.2016

Dorosły Wilczak do Adopcji - BEN


BEN - 3.5 letni samiec Wilczaka Czechosłowackiego szuka domu





Klub Aktywnego Wilczaka szuka doświadczonego przewodnika/domu dla BENa - dorosłego samca Wilczaka. 
BEN to pies średniej wielkości a wielkiej urody. Wykastrowany.
Odważny i nieustraszony, wierny, dość posłuszny. Potrzebuje stałej obecności przewodnika, źle znosi zostawanie w kojcu, w pierwszym okresie nie nadaje się do zostawiania go samego w domu. Pozostawiony sam, ma wybitne zdolności destrukcyjne (olbrzymia siła, wielki temperament, pewność siebie). Jest odważny ale przy tym zdecydowany w dążeniu do postawienia na swoim. Chętnie i bez problemu jeździ samochodem. Będzie dobrym towarzyszem dla aktywnej lub średnio aktywnej osoby, która może zabrać psa ze sobą w większość miejsc. Gdy trzeba, kilka godzin w porządnym kojcu wytrzyma.
Nie toleruje małych zwierząt w domu (lub wymagałoby to dużo pracy). 
Dobrze akceptuje suczki, młode psy. 
Ben to mądry i zrównoważony pies, który pogubił się przez pobyt w schronisku i brak przewodnika. Ma za sobą incydenty z agresją. Jego historia: 

Jest w doskonałym stanie psychicznym, tylko pozostawanie bez przewodnika powoduje, że pies traci spokój ducha. 
Jednak z racji jego dotychczasowych przejść, zawsze będzie psem z grupy ryzyka. 
Na jego przewodnika szukamy kogoś znającego rasę lub psy obronne.

BEN to pełen energii młody pies w sile wieku. Chętnie przyjmie każde wyzwanie, czy w postaci wysiłku fizycznego, czy zadań do wykonania (psi sport, tropienie, posłuszeństwo). Wymaga stanowczego podejścia, odwzajemni się absolutną wiernością i olbrzymim urokiem. 

Będzie wymagał czasu by przywyknąć do życia w domu, ale to młody i prężny umysł, szybko się zaadaptuje. Byłby doskonałym uzupełnieniem rodziny, która ma już suczkę (Wilczaka?).
Zdrowy, wykastrowany, zaszczepiony. 
Piękny umysł, wielki temperament, wybitna uroda.

Kontakt: Ela Wojtko, Klub Aktywnego Wilczaka, Oborniki Wlkp
502390630, ela.wojtko@o2.pl